BrE czy AmE?

11 lat temuostatnia aktywność: 9 lat temu
Jaki język szkoła etutor preferuje ? BrE czy AmE?A może oba? W powtórkach mam pełno zdań do tłumaczenia i
zdarza się napotkać zdanie raz w BrE a raz w AmE.Jeśli szkoła preferuje oba to i zdania powinny być napisane w dwóch wersjach.I jak jedna no to konsekwentnie trzymajmy się jednej.Takie mieszanie jest dezorientujące i mocno denerwujące.Najlepiej by było podawać zdania w dwóch wersiach.
dania57
 

Odpowiedzi: 21

Też nie lubię tej mieszaniny BrE i AmE. W dodatku to jedyny kurs z jakiego korzystam, i mam taki mętlik, że nie wiem, której odmiany się uczę! Pojedyncze słówka są oznaczone, ale przykładowe zdania już nie. A teksty lekcji w jakiej są wersji? Drodzy szefowie i nauczyciele eTutor! Byłabym szczęśliwa, gdyby mi się kiedyś udało opanować 1! wersję, a drugą to może w przyszłym życiu. :)
Moim zdaniem dobrze byłoby zabrać się do uporządkowania materiału, tak byśmy wiedzieli, czego się uczymy.
esterka
Przecież w zasadzie to ten sam język. Tam gdzie różnice są istotne jest to opisane. Poza tym te różnice są typu:

shop -> store,

czy też różnice w wymowie, jak np. przy can't (kant / kent),
czy schedule (szedżul/skedżul).

Ja np. jednego dnia chętnie przeczytam/posłucham "The Adventure of Tom Sawyer", drugiego coś z Sherlocka Holmesa i w zasadzie nie robi mi to różnicy, że jedno to British English, a drugie American English.

A od amerykańskiej odmiany angielskiego i tak nie uciekniemy, gdyż wystarczy, że włączymy jakikolwiek film i z dużym prawdopodobieństwem będzie tam "AmE".

Oczywiście dobrze jest znać różnice obu tych wersji, ale przecież ucząc się BrE, uczymy się również AmE, chociażby poznając różnice w wymowie, czy też w tłumaczeniu poszczególnych słów.

A akcent - no cóż nie oszukujmy się i tak nigdy większość z nas nie będzie brzmieć jak rodowity anglik. Poza tym poczytajcie posty Ipon i jej wywody nt. angielskiego w okolicy Bradford, czy choćby:

https://www.etutor.pl/pytania-jezykowe/pytanie/86226-Say_it_scouse_Jest_tutaj_ktos_z_Liverpoolu_.html

Smutne to, ale jedyne co nam pozostaje to starać się być komunikatywnym, a nie starać się mówić piękną przykładną angielszczyzną. Zresztą tak sobie myślę, że takie nadmierne dbanie o formę wypowiedzi i używanie wyrafinowanych form gramatycznych może brzmieć bardzo śmiesznie, w połączeniu z różniymi drobnymi błędami w wymowie, których przecież jako obcokrajowcy nie unikniemy.

Wiem, że moja wypowiedź może się wydawać kontrowersyjna, ale przecież każdy może mieć swój punkt widzenia. Ja uważam, że warto poznawać obie odmiany angielskiego nawet kosztem tego, że czasami nieświadomie troszkę je "przemieszamy".

PS. Zamiast negatywów proszę raczej o rzeczową dyskusję i argumenty za i przeciw.
radmar2
10 lat temuzmieniany: 10 lat temu
yathe - zgadzam się! Często jest tak, że posługując się płynną "posh-londyńską" angielszczyzną jesteśmy nie rozumiani... przez samych Anglików, którzy niektóre wyrazy słyszą pierwszy raz w swoim życiu. - 10 lat temu
Radmar pieknie to ujales nie skupiajmy sie na drobiazgach ale na caloksztalcie.Masz absolutna racje aby ogarniac jezyk w jak najszerszym zasiegu .
ipon
radmar2 - Dzięki za wsparcie. :) - 10 lat temu
Do dania57:

Widzisz to jest problem samego systemu powtórek w etutorze.

Bo jednym razem (bardzo często) przyjmuje dwa tłumaczenia (dla BrE i AmE) np. "gray i grey", czy "color i colour". A innym pyta się o wyraz który można przetłumaczyć na naście sposobów nie dając żadnych wskazówek jakiego tłumaczenia oczekuje. Też mnie to drażni, bo w zasadzie szklanej kuli nie mam i nie jestem w stanie przewidzieć o które słowo mu akurat chodzi. Uzupełnianie zdań to już w ogóle jest tragedia, bo często/gęsto można użyć w miejscu do uzupełnienia 2-3 czasów, a użytkownik nie jest się w stanie stwierdzić o jaki czas chodzi.

Tak więc wg mnie to nie jest problem z BrE i AmE, tylko ogólnie z systemem powtórek. Odnoszę nawet wrażenie, że akurat jeśli chodzi o wyrazy różniące się w pisowni/wymowie w obu odmianach języka, to jest to całkiem sprawnie rozwiązane. Chyba jedyny "knot" tego rodzaju, który mi utkwił w pamięci to "bless you" i "gesundheit", których to wyrazów nie przyjmuje zamiennie.

A amerykanami się nie przejmuj - duża ich część sprawia wrażenie, jakby w ogóle byli zaskoczeni, że istnieje świat poza US (no i może Chinami ;), a już fakt, że w innym kraju mówi się także po angielsku w ogóle przerasta możliwości ich percepcji. Pewnie spory odsetek z nich nie wie nawet skąd ich język przybył i w jaki sposób powstało ich państwo.

Poza tym przecież większość różnic w pisowni to różnice typu:

redukcja ou -> o,
zamiana ses -> sis,
redukcja, ss -> s,
zamiana a -> e.

Nawet amerykanin potrafi zatrybić o jakie słowo chodzi, tym bardziej, że ich wymowa jest "zwykle" identyczna.
radmar2
10 lat temuzmieniany: 10 lat temu
Proszę Państwa, jestem na poziomie A2 i w dodatku moje umiejętności są takie, że gdybym miała zdawać jakiś "poważny" egzamin na tym właśnie poziomie, zwyczajnie bym poległa. Mam przed sobą ogrom pracy, by obejrzeć sobie amerykański czy angielski film w oryginale i zrozumieć go bez stresowania się. Kwiecisty styl i perfekcyjny akcent leżą baaardzo daleko poza moim zasięgiem, (nie tylko w angielskim, ale także i w polskim! :)). Coś mi się wydaje, że nie umiem jeszcze tych różnic w akcentach wyłapać. Kuję i kuję, a w pewnym momencie "odkrywam Amerykę" - to nie ma sensu.
Uważam, że byłoby mi łatwiej uczyć się 1 wersji, i na początku nie zawracać sobie głowy różnicami pomiędzy amerykańskim, australijskim, i tym jak mówi ulica w Nowym Jorku, Dublinie i Liverpoolu. Jestem też przekonana, że gdybym opanowała dość dobrze jakąkolwiek odmianę, nawet egzotyczną, to poradziłabym sobie i z pozostałymi.
Dlatego byłoby super, gdyby te zdania, które są albo AmE, albo tylko funkcjonują w BrE, odpowiednio oznakować.
Nie rozumiem Ipon, co masz na myśli, radząc nam skupiać się na całokształcie, zamiast zajmować się drobiazgami. Wydaje mi się, że tak właśnie się uczę, pracując nad zrozumieniem tekstu ze słuchu, czytaniem, pisaniem, mówieniem, gramatyką i zawsze (gdy to możliwe) z nowym słówkiem dodając zdanie do powtórek. Niestety tak już mam, że jak czegoś nie rozumiem, albo są 2 wersje, to lubię to wyjaśnić.
esterka
10 lat temuzmieniany: 10 lat temu
Juz problemy bo amerykanski i angielski ten angielski mowiac o caloksztalcie mam na mysli ogarnianie jezyka w dowolnych segmentach.Gazeta,film,lekcja,piosenka czy tez korespondencja ze znajomym.Im wiecej obcowania z jezykiem i im wiecej roznorodnosci w kontakcie z jezykiem tym lepiej dla nas gdyz poznajemy jezyk z roznych aspektow.Zdobywana wiedza pozostaje w glowie i choć na początku mamy pewien mętlik i dziury w pamięci to z czasem wszystko sie ładnie poukłada i utrwali.Pozdrawiam:)
ipon
esterka - Jaki tam problem. Chciałam wiedzieć, co masz konkretnie na myśli, tylko tyle. Dzięki za rady :) Również pozdrawiam! - 10 lat temu
Do esterka:

Moje zdanie jest takie - lepiej wkuwać słownictwo niż jakieś wyrafinowane konstrukcje gramatyczne których może nawet nie będziesz w stanie nigdy użyć.
Ja nawet odnoszę wrażenie, że wiele słów zapada mi w pamięci właśnie dlatego, że staram się utrwalić ich różnice w AmE i BrE.

Od ilości poznanego słownictwa zależy twoja komunikatywność, zrozumienie mowy itd., natomiast gramatyka jest potrzebna, natomiast sama z siebie nie
spowoduje, że twoja komunikatywność znacząco wzrośnie.

Angielski na wyspach też się obecnie amerykanizuje i wśród młodego pokolenia
bardzo często usłyszysz zwroty, czy wyrazy typowo amerykańskie. Tak więc ta granica jest dość płynna.

Ja od kilku miesięcy wziąłem się za intensywne wkuwanie słówek i właśnie to spowodowało, że jestem w stanie dużo więcej zrozumieć i to także jeśli chodzi o angielski mówiony, z którym od lat miałem kłopot. Natomiast moja gramatyka jest gdzieś tak na poziomie A2, posługuję się sprawnie tylko 5-6 czasami i specjalnie mi to nie przeszkadza. Chociaż oczywiście staram się i podciągać w tym kontekście. Z tym, że zauważyłem u siebie, że poszerzanie znanego słownictwa daje dużo szybszy i bardziej widoczny efekt.
Tak więc jak już wkuję większość słownictwa z poziomów B1-B2, to wtedy wezmę się za gramatykę z tego poziomu :D

Wadą tego sposobu jest to, że większość egzaminów bazuje właśnie na gramatyce, a nie słownictwie, więc należy postawić sobie pytanie o cel nauki.

Jeśli uczymy się dla siebie to lepiej postawić w pierwszej kolejności na słownictwo, jeśli natomiast chcemy zdać jakiś egzamin, to niestety musimy mieć świadomość, że sprawdzi on głównie naszą znajomość gramatyki, a nie umiejętność komunikacji w danym języku. Zaryzykuję stwierdzenie, że można być nawet znawcą języka - teoretykiem. Znać mnóstwo zawiłych zagadnień gramatycznych i nie być się w stanie dogadać z osobą mówiącą w danym języku.
radmar2
10 lat temuzmieniany: 10 lat temu
radmar2 - PS. Nowa matura z angielskiego, która miałem okazję zdawać kilka lat temu na poziomie podstawowym jest na szczęście oparta na ocenianiu umiejętności praktycznego porozumiewania się w tym języku. Tak więc w tym wypadku też raczej warto skupić się na słownictwie. - 10 lat temu
esterka - Każdy uczy się inaczej. Słówka wkuwałam przed rokiem, nic mi to nie dało. Szybko zapominałam, zastosować nie potrafiłam, kiedy pojawiały się w jakimś tekście, rozpoznawałam je, ale nie ich znaczenie. Może to sprawa wieku(:- maturę zdawałam w czasach głębokiej komuny :) - 10 lat temu
ipon - Z pamiecia mam podobne problemy i moja matura przypadla na lata komuny.Lapie sie na tym,ze jedne zwroty i slowka zapamietuje niemal blyskawicznie a inne wkuwam i wkuwam i pusto.Nie wiem od czego to zalezy - 10 lat temu
esterka - Miło wiedzieć, że uczą się tu osoby "po trzydziestce" :) Na początku czułam się strasznie zakompleksiona z powodu wieku. - 10 lat temu
ipon - A co ma wiek do tego jacy jestesmy?Tylko osobowosc checi i witalnosc jest wazna.Znam wspanialych mlodych duchem srednio starsze osoby i stare,znudzone nastolatki.:) - 10 lat temu
radmar2 - Ja również witam w klubie - obecnie mam 37 lat, a maturę zdawałem 3,5 roku temu, gdyż zapragnąłem iść na studia. Obecnie jestem na III roku informatyki i załapałem się nawet na stypendium za wyniki w nauce (obecnie rektora), więc to nie jest tak, że wiek w czymś przeszkadza. - 10 lat temu
radmar2 - [c.d.]
Obserwując swój rocznik (a są tam osoby w wieku 19-37 lat), to powiem nawet, że najbardziej do nauki przykładają się osoby w okolicy 30-tki. Może dlatego, że w tym wieku idzie się na studia aby się coś nauczyć, a nie dlatego, że rodzice kazali. Tak więc głowa do góry, nie wiek jest ważny, tylko zapał do nauki i wytrwałość, szczególnie w tych okresach gdy nam się nie chce. Bo wiadomo, że każdy ma swoje lepsze i gorsze dni.
- 10 lat temu zmieniany: 10 lat temu
bird - O proszę :) Ja mam 29 i choć jestem po studiach (kulturoznawstwo) to myślę o tych, które łażą za mną od dziecka, czyli o biologii. I ja także będę musiała zdać egzaminy, ponieważ na świadectwie maturalnym nie mam ani biologii ani chemii (zostałam wysłana do liceum ekonomicznego..). Tak, nie ma jak 30-tka - człowiek młody, a już nie naiwny. Fajnie, że o sobie napisałeś. Gratuluję :) - 10 lat temu
radmar2 - bird: Coś w tym jest, z wiekiem człowiek mądrzeje, a przynajmniej wie czego chce. Wszystko jest do przejścia, jak sobie przypomnę wykłady z fizyki, albo analizy matematycznej na I roku i moje myśli w stylu "co ja tutaj robię?" to mi się śmiać teraz chce. :) - 10 lat temu zmieniany: 10 lat temu
radmar2 - [c.d.] Ja akurat kończyłem szkołę w 1992 r., a to niestety były takie czasy, że mówiło się, że nie wykształcenie jest ważne, tylko łeb do interesów. No i teraz trzeba nadrabiać zaległości ;) - 10 lat temu
radmar2 - esterka: Ale ja też mam takie "dziury w pamięci", że aż się złoszczę, które właśnie najczęściej objawiają się tym, że znam słowo, jego wymowę, ale jeśli chodzi o jego znaczenie po polsku, to "czarna dziura" normalnie. Jak mam możliwość, to sprawdzam w słowniku i nastaje jasność. A jak nie, to okazuje się, że po krótkim czasie i tak się przypomni co to było. Ale fakt uczucie jest wkurzające. Pociesz się, że jeśli my, to inni pewnie też tak mają. - 10 lat temu
bird - Ja tak pewnie pomyślę, gdy usiądę do doświadczeń chemicznych (i do fizyki, matematyki zresztą też) :/ Ale za to gęba mi się cieszy, gdy siedzę na wykładach ornitologicznych (już tam kukam:). A Ty zdawałeś całą maturę czy tylko wybrane przedmioty potrzebne na studia?
Człowiek z wiekiem (i autorefleksją) wie też czego (i kogo) "nie" chce. Wiedzieć czego się nie chce to połowa sukcesu :)
- 10 lat temu
radmar2 - bird: Całą: j.polski, j.angielski i geografię. Udało mi się przed wprowadzeniem matmy. Ale za to później na studiach ciężko to odpokutowałem. :)

Z anglika miałem 75% z ustnego i 84% z pisemnego. Jeśli chodzi o pisemny to większość punktów straciłem z rozumienia ze słuchu. :)
- 10 lat temu
bird - I jak sobie poradziłeś na I roku? Zarywałeś całe noce? - 10 lat temu
radmar2 - Różnie to bywało, skończyło się na zakupie kompendium z matematyki dla liceum i zaliczeniem ćwiczeń z analizy matematycznej za drugim podejściem. Później już było dużo lepiej - z logiki matem., algebry liniowej i matem. dyskretnej miałem po 4, a z metod probabilistycznych i statystyki nawet 5 dostałem. Ale I sem. to było jak uderzenie głową w mur :) jeśli chodzi o matme. Ale teraz mile to wspominam. - 10 lat temu zmieniany: 10 lat temu
bird - Jak to powiedział Stephen Hawking: "można wyjść z najgorszej czarnej dziury" ;)
PS. Ja właśnie zaczęłam przerabiać interaktywną chemię do gimnazjum :) Zobaczymy jak to będzie :)
- 10 lat temu
radmar2 - No to powodzenia życzę. Będzie dobrze, w końcu chcieć to móc... - 10 lat temu
radmar2 - BTW. właśnie mi się przypomniało jak na I sem. po wyjściu z wykładu z fizyki, jeden gość powiedział "P***dolę to, w przyszłym roku idę na dziennikarstwo" i już się więcej w szkole nie pojawił, albo jak wykładowca na systemach operacyjnych zagaił: "Większość z was zapewne źle wybrała sobie studia, bo informatyka, to nie jest nauka o komputerach, tak samo jak i astronomia to nie jest nauka o teleskopach". :) Tak więc były ciekawe momenty. :) - 10 lat temu zmieniany: 10 lat temu
bird - Haha :) Tak jak i biologia to nie tylko piękne owady i ptaki, ale też właśnie chemia, pasożyty czy funkcje jelita grubego (ale mnie to akurat interesuje) ;) - 10 lat temu zmieniany: 10 lat temu
radmar2 - bird: No niestety za dobrze by było jakbyśmy mogli się uczyć tylko tego co nas interesuje. Trzeba jakoś przetrwać i te gorsze chwile.
Czasami jest i tak, że najpierw uczymy się "bzdetów" bez większego przekonania, a później na nast. semestrach okazuje się, że np. liczby zespolone, czy macierze są niezwykle przydatne np. w przetwarzaniu sygnałów, czy obróbce grafiki. Tak więc to co na pocz. wydaje się być jakimiś pierdołami, później okazuje się mieć kluczowe zastosowanie w pewnych dziedzinach.
- 10 lat temu
bird - Zgadzam się :) - 10 lat temu
Wampirka - O proszę, dzięki wam poczułam się jak gówniara (28) :oD
I prawdą jest to, że starsze osoby studiują bardziej świadomie i dużo więcej są w stanie wynieść z wykładów, niż ci młodzi przymuszeni przez rodziców...
- 10 lat temu
bird - Dla mnie w ogóle to wszystko jest od d..y strony - cóż to za pomysł, aby podejmować poważną, zawodową decyzję (wybierać kierunek) w wieku lat nastu, kiedy jest się zupełnym "kretynem" :o Ale jeszcze gorszą sytuacją jest ta, gdy dzieciak "wie, kim chce być", ma pasję, ale ma też niestety rodzica ignoranta (często po prostu zazdrosnego o zainteresowania, radość dziecka). - 10 lat temu zmieniany: 10 lat temu
bird - Mamy jednak i kolejny paradoks: mądrość na starość (choć i to nie zawsze - w sensie jedno i drugie :). Co nam po doświadczeniu skoro często jest już za późno, aby je wykorzystać? Doprawdy kosmiczny kant. - 10 lat temu
radmar2 - bird: Kiedyś słyszałem takie powiedzenie: "Człowiek wtedy kiedy wie jak żyć to umiera". Aż ciśnie się na usta: Sad but true... - 10 lat temu
paulina2701 - bird:
jestem po biologii i nigdy nie zapomnę mojego rozczarowania, gdy na pierwszym roku studiów okazało się, że miałam więcej chemii, fizyki i matematyki niż biologii. Ornitologii wprawdzie nie miałam, chociaż bardzo chciałam, ale za to pracę o bocianach napisałam.
Pozdrawiam :)
- 10 lat temu
bird - Nie ma jak storki...
http://www.youtube.com/watch?v=rbNc7GzRSqM
Napiszę do Ciebie jutro na skrzynkę :)
- 10 lat temu zmieniany: 10 lat temu
Podzielam opinię radmar2. Kiedyś uczyłam się angielskiego metodą szkolną, a więc głównie gramatyka, wypełnianie pustych pól, itp. System nudny i nienaturalny. W efekcie guzik rozumiałam, co ten filmowy przystojniak tam mamrocze ;) Teraz od ponad roku wałkuję głównie słownictwo, zdania; nie przejdę do kolejnej powtórki jak kilka razy nie odtworzę lektora. Uzupełniam to filmami, wywiadami, dokumentami (tylko ta tematyka, która mnie interesuje, aby z większą motywacją wsłuchać się i zrozumieć). Rezultaty z każdym tygodniem, miesiącem coraz bardziej odczuwalne.
A co do BrE i AmE - uczę się dwóch zestawów, bo jakoś nie mam większych problemów z ich zapamiętaniem i odróżnianiem (może dlatego, że jestem wzrokowcem i słowa koduję wizualnie - w Diki odmiana BrE jest po lewej ;P ). Te osoby, które chcą uczyć się wyłącznie jednej wersji, np. BrE, niech dodają do powtórek tylko te przykładowe zdania, które zawierają słówko BrE właśnie, i po kłopocie (przynajmniej jednym), czyż nie? :)

Najważniejsze to się dogadać ;)
http://www.youtube.com/watch?v=pmmsr7PAhWU&feature=related

"I must of said something right" :D
bird
10 lat temuzmieniany: 10 lat temu
do bird:

Ja przyjąłem następujący system:

Przy powtórkach kilkakrotnie odsłuchuję zdania dołączone do wyrazów i staram się zrozumieć ich treść bez spoglądania na ekran (doskonale w tym pomaga stosowanie klawisza "m" i kolejnych w prawo, zamiast celowania myszką w ikonę głośniczka).

Jeśli nie mogę zrozumieć ich treści, wtedy dopiero posiłkuję się spoglądając na ekran i wysłuchując z jednoczesnym czytaniem tekstu. Chociaż trwa to długo, to stanowi dobry trening rozumienia ze słuchu.

Natomiast samych zdań nie dodaję zbyt wiele - jedynie wtedy gdy mi się jakieś bardzo spodoba lub stanowi jakiś fajny zwrot, albo gdy jakaś konstrukcja sprawia mi problem w zapamiętaniu.
radmar2
10 lat temuzmieniany: 10 lat temu
bird - Co do zdań, to ja dodaję ich do powtórek bardzo dużo. Generalnie mija czasem minuta zanim przejdę do kolejnego przykładu, bo piszę, mówię na głos, słucham lektora. Dlatego dziennie nie jestem w stanie zrobić więcej niż 200 powtórek (chyba raz tylko miałam 400). Widzę, że inni potrafią zrobić 1000 i więcej, no ale ja mam inny system nauki. Stawiam na dokładność.
PS. Ja także posługuję się klawiszami - bardzo pomocne rozwiązanie.
- 10 lat temu zmieniany: 10 lat temu
radmar2 - No mi też sporo schodzi. 150 powtórek to zazwyczaj około 2 godzin nauki. Ale przecież nie o szybkość tu chodzi, a o osłuchanie się z językiem. W pełni się z Tobą zgadzam. - 10 lat temu
To i ja dodam swoje 3 grosze. Też mi się podoba, że w tutorze jest kilku lektorów i każdy z nich mówi inaczej. Dzięki temu przyzwyczajam się do różnych akcentów i tego co mnie czeka w przyszłości w kontaktach z osobami anglojęzycznymi. Ludzie których spotkam, obojętnie w USA, czy w UK na 100% będą mówić nie wyraźnie w różnych dialektach i z dziwnymi akcentami.

Na początku też mi było ciężko przyzwyczaić się do tej różnorodności w tutorze, ale w życiu będzie jeszcze gorzej. Obecnie mój poziom zrozumienia ze słuchu prawie zrównał się ze zrozumieniem tekstu czytanego. Oglądam sobie swój serialik w oryginale (desperate housewives), oglądam prostsze filmy, kończę czytać grubą książkę po angielsku, a mój poziom w tutorze to wciąż końcówka A2 :oP
Jak widać osiągnięty poziom języka też nie określa umiejętności językowych.
Tak więc warto się wsłuchiwać w wszystkie zdania i nie przejmować się akcentem... a w filmach i książkach nie stresować się, że czegoś się nie rozumie, tylko nauczyć się rozumienia z kontekstu.
Wampirka
Gdyby sprawa z BrE i AmE była tak prosta jak Bird myśli, to naturalnie sprawy by nie było. Może wytłumaczę na przykładzie:
1) flat (BrE) apartment (Ame)
Można sobie dodać do powtórek, co kto woli, jest OK.

2) secure
zdanie przykładowe:
I need to make sure all is secure in my apartment.

Tu już nie ma oznaczenia, o jakie mieszkanie chodzi, ale sprawa nadal jest prosta, bo każdy zna zestaw flat - apartment, nawet ja.

3) tumble

Na stronie ze słowem tumble mamy tylko 1 zdanie, które można dodać do powtórek:
Real estate prices have tumbled this year.

Oczywiście, że nic się na stanie, jeżeli pojadę sobie na Wyspy dowiedzieć się jak tam się mają real estate prices, eTutor to jest jednak serwis, który ma służyć nauce i powiniem być tak uporządkowany, żeby nie było sytuacji niejasnych. Wystarczyłoby zdanie zapisać, np. tak:
Real estate(AmE) prices have ....

To nie jest tak, że tylko marudzę i narzekam. Etutor jest moim zdaniem rewelacyjny, jeszcze trochę i będę musiała się zastanowić czy z terapii uzależnień nie skorzystać. Tym nie mniej nie wszystko jest cacy i pozwoliłam sobie swoją opinię wyrazić. Poza tym przecież wiemy, że z powodu mojej wypowiedzi, zespół Etutora na pewno nie rzuci się w wir pracy i nie będzie dodawał oznaczeń BrE i AmE, tak że wszyscy mogą spać i uczyć się spokojnie.
Zasugerowaliście mi Państwo, że moja metoda nauki daje wiele do życzenia. Nie rozpisywałam się nigdy szczegółowo jak się uczę; z ostatnich wypowiedzi wynika nawet, że w zasadzie wszyscy pracujemy podobnie. W każdym razie wzięłam sobie poważnie tę krytykę do serca i zamierzałam się skonsultować z nauczycielką z Premium, niestety zmieniła pracę.
esterka
10 lat temuzmieniany: 10 lat temu
Esterka:

Na wstępie - naprawdę nikt Cię nie krytykuje. Każdy z nas jest inny, ma różnorodne doświadczenia z nauką i różne priorytety. Ja natomiast bardzo się cieszę,że taki wątek "wyskoczył" i mimo, że momentami odbijamy od tematu, to udało nam się wymienić np. różnymi "trickami" nt. sposobów nauki.

Mi np. nie zależy aby władać super poprawną angielszczyzną brytyjską, tylko aby móc zrozumieć różne treści w tym języku i być zrozumianym. Natomiast Ty możesz mieć inne cele i jest to całkiem naturalne - w końcu "gdzie dwóch Polaków, tam 3 zdania". ;) Nie zakładał bym jednak, że gdy w GB powiesz "real estate", zamiast "real property", to nie zostaniesz zrozumiana. Nie sądzę aby ktokolwiek robił tam angielskie tłumaczenia do amerykańskich filmów. :) Czy nam się to podoba, czy nie, mamy obecnie do czynienia z kulturą masową, mediami, internetem i te różnice powoli się zacierają. Czasami odnoszę wrażenie, że staramy się być "bardziej święci od papieża" i władać angielskim w czystszej formie, niż ten którym sami Brytyjczycy się posługują. A jak jest naprawdę to może powiedzą nam Ci użytkownicy etutora, którzy od kilku lat mieszkają na wyspach.

Z wypowiedzi ipon i innych osób wnioskuję jednak, że "everyday english" znacznie różni się od tego czego my staramy się nauczyć jako "BrE". A jeśli tak, to już należy się zastanowić, czy warto "zamartwiać się" różnymi niuansami, które nawet rodowity Brytyjczyk młodego pokolenia, ma mówiąc delikatnie "w poważaniu", czy może zbytnio pewnych kwestii nie roztrząsać, a zamiast tego nauczyć się w tym czasie kolejnych kilkudziesięciu słówek, czy też przeczytać jakąś anglojęzyczną książkę, względnie obejrzeć jakiś film w oryginale.

Tego typu decyzje każdy z nas musi podejmować samodzielnie, gdyż mamy różne cele związane z nauką angielskiego i co za tym idzie nie ma jednej uniwersalnej metody jego nauki. Inne potrzeby będzie miał ten kto chce się komunikować w tym języku, niż ten kto w przyszłości chce skończyć filologię angielską, czy uczy się do egzaminów.

Na koniec pozdrawiam gorąco wszystkich dyskutantów i dziękuję za możliwość wzajemnej wymiany doświadczeń i punktów widzenia.
radmar2
10 lat temuzmieniany: 10 lat temu
ipon - Radmar ja tez sie ciesze z mozliwosci wymiany doswiadczen :) - 10 lat temu
esterka - Może i źle zrozumiałam. Po przeczytaniu pierwszych postów miałam wrażenie, że posądzacie mnie o wałkowanie gramatyki, i radzicie klikać słówka, zamiast męczyć zdania z zawiłą gramatyką. - 10 lat temu
Do Esterka zanim przeczytam co napisal radmar odpowiem po swojemu nigdy nie mialam angielskiego w polskiej szkole uczyal sie rosyjskiego i tak na dobra sprawe nie mam pojecia czy jesli zapisze sie na kurs ang w Polsce to bedzie to kurs Bre czy AmR bo nigdy chyba nie ma takich informacji kazdy zaprasz Cie na nauke jezyka angielskiego i tu pies pogrzebany bo nie wiem czy na takich lekcjach lektorzy udzielaja informacji na temat podwojnych znaczen slowek wersja angielska i amerykanska.Tutor to robi i mysle ,ze jest w porzo bo tutor tez proponuje lekcje angielskiego bez konkretow jaki to ma byc angielskiJa mieszkam w Anglii wiec wersje am pomijam ale ci co mieszkaja w Ameryce skupiaja sie na wersji amerykanskiej Widac Esterko,ze nie ma tak wielu roznic w tych niby dwoch angielskich Twoja wola ,na ktorej sie skupisz ale masz ten komfort,ze masz podane w szczegolnych przypadkach obie wersje.Takie jest moje zdanie pozdrawiam serdecznie milej nauki zycze :)
ipon
esterka - Wszyscy mieliśmy rosyjski. W mieście, w którym się uczyłam można się było jeszcze uczyć niemieckiego lub francuskiego. Angielskiego nie miała żadna ze szkół. - 10 lat temu
DAD - ja mysle ze wszyscy w odpowiednim wieku :)

Moja corka ma angielski od 1 klasy szkoly podstawowej.
- 10 lat temu
Wracając do podstawowego tematu - to nie jest tak, że bronię się przed amerykanizmami i zależy mi na brytyjskim akcencie, nawet nie zawsze potrafię te akcenty odróżnić. Na początku lat 90 próbowałam się nauczyć angielskiego z samouczków. Miałam 2: trudniejszy - brytyjski i bardzo łatwy i przyjemny Berlitz - amerykański. Niewiele tej nauki było i prawie nic nie pamiętałam, kiedy zaczęłam się uczyć w eTutor, ale amerykańskie "o" mi zostało. Trochę się na początku pomęczyłam, żeby je wykorzenić :).
esterka
esterka:
Widzisz, a ja mam kurs angielskiego z ESKK jakoś tak z początku lat 90-tych i tam np. dni tygodnia były wymawiane z końcówką "di" i też mi to było ciężko wykorzenić. To chyba dotyczy wszystkich kursów, w których jest jeden lektor - zawsze się znajdą wtedy jakieś odstępstwa, gdyż ta osoba akurat tak mówi.
Dlatego jak już ktoś napisał, w etutorze jest fajne to, że różne zdania wymawiają różni lektorzy i "często/gęsto" zdarza się, że nawet ten wyraz do którego są zdania jest wymawiany skrajnie inaczej, niż zaprezentowana jest wymowa samego wyrazu. Już pomijając "smaczki" typu:
as you do, what do you, would you like, których wymowa w zdaniach jest skrajnie inna, niż wskazywała by na to wymowa poszczególnych wyrazów. Anglicy strasznie lubią ciąć tego typu zbitki, co znaczenie utrudnia rozumienie ze słuchu w początkowym okresie nauki.
radmar2
różnica pomiędzy brytyjskim i amerykańskim jest pozorna
o wiele trudniej się dogadać w samej UK
tutaj przecież jest najwięcej lokalnych dialektów
czasami Anglik nie zrozumie Anglika, który mieszka parędziesiąt kilometrów dalej, a każdy zrozumie Amerykanina
poza tym Brytyjczycy przyjmują amerykańskie słowa, amerykańską wymowę itd.
wprawdzie czasami robi się rzeczy jak tłumaczenie Harrego Pottera z brytyjskiego na amerykański, ale to odosobnione przypadki
Bilberry
quantum137 - Oj racja, racja! - 10 lat temu
Przecież to nie ja wymyśliłam, że istnieje amerykański angielski i brytyjski angielski. To materiały do nauki języka tak są oznaczane. Mieszkam sobie w środku Polski, tylko raz byłam zagranicą - skąd mam wiedzieć, że klasyczny, brytyjski angielski egzystuje tylko wśród filologów i może elity, z którą bym się nie identyfikowała (i vice versa, LOL). W polskim też nie lubię przesady i drażni mnie, kiedy ktoś je jabŁko, a reszta świata je japko.
Uznałam,że skoro wszystkiego nie ogarniam, na odbiór masowej kultury amerykańskiej się nie nastawiam, na przelot do USA, chociażbym chciała, to mnie nie (będzie) stać - no to zajmę się tym co bliższe i klasyczne. Przekonaliście mnie chłopaki, cierpliwie się uczę tego, co etutor ma. Zauważcie tylko, że nigdy nie krytykowałam, że ma 2 wersje (to jest akurat plus), tylko za to że się nieco przemieszały tu i ówdzie.
esterka
10 lat temuzmieniany: 10 lat temu
quantum137 - ......................... - 10 lat temu zmieniany: 10 lat temu
esterka - Wiem, że to błędna wymowa. Może przykład jest niefortunny. Innego nie potrafię podać, bo poprawność w języku polskim nie razi mnie ani trochę. - 10 lat temu
dania57 nie masz co się przejmować różnicami AmE i BrE z prostego powodu, zostaniesz zrozumiana jeśli cała wypowiedź będzie w miarę poprawna.
O wiele ważniejsza jest wymowa danego słowa, co do koloru to akurat w mowie nie dostrzeżesz różnicy 'color/colour' oczywiście Amerykanie odrobinę inaczej wymawiają to słowo ale to żaden kłopot.

PS. jest w UK sporo firm, które i tak maja w nazwie 'color' i są to firmy z UK.
quantum137
Bilberry - znajomi Brytyjczycy pojechali do USA i w domu Amerykanki poprosili o wodę (water), a ta nie zrozumiała :P - 10 lat temu
Język angielski stał się językiem międzynarodowym. Ja jestem przekonany, że rodowity anglik w wieku średnim bez problemu zrozumie amerykanina, jak również amerykanin anglika o ile tylko będą mówili oni w miarę poprawnym angielskim a nie jak u nich na... "wsi".

To jest tak samo jak i w Polsce, jak kaszub zacznie rozmawiać z kaszubem, ślązak ze ślązakiem, czy góral z góralem to można wiele nie zrozumieć*. Ale jeśli mają oni świadomość, że rozmawiają z człowiekiem z zewnątrz, to przecież nie ma żadnego problemu (nawet pomimo dziwnego akcentu) aby z takim człowiekiem porozmawiać i go zrozumieć. Tak więc najgorsze co nam się może za granicą przytrafić to paradoksalnie uznanie za swoich. Szczególnie na prowincji. :)

* Jeśli nazwy te powinny być pisane z dużej litery to przepraszam, dajcie znać, to poprawię.
radmar2
Bilberry - amerykański wcale nie jest językiem międzynarodowym, jest używany w polityce, ale nie wszędzie oraz np. w informatyce, ale brytyjski też jest często używany

poza tym kiedy ludzie piszą BrE vs AmE to zapominają o australijskim (to wielki kraj) czy np. o hinduskim (nie wiem czy wiecie, ale angielski jest dalej językiem urzędowym w Indiach i mają oni swoją własną odmianę angielskiego, która w dużym stopniu przypomina brytyjski, ale zawiera wiele amerykańskich słów, a hindusów jest miliard)
- 10 lat temu zmieniany: 10 lat temu
Bilberry - spójrz do wiki
http://en.wikipedia.org/wiki/India
Official language(s): Hindi, English

jest to spowodowane tym, że każdy kraj w Indiach ma swój język (pendżabski, gudzurati itd.) tak więc każdy wykształcony hindus zna swój język oraz angielski w wersji hinduskiej (np. słowo internent wymawiają bez obcinania głosek jak amerykanie)
- 10 lat temu
Bilberry - Hindi, with the largest number of speakers, is the official language of the government.[224][225] English is used extensively in business and administration and has the status of a "subsidiary official language";[226] it is important in education, especially as a medium of higher education. - 10 lat temu
bird
Czyli słówka w słowniku diki są po BrE, a przykładowe zdania to już mieszanka BrE i AmE ?

A jak jest z lekcjami - videa, nagrania - jaka forma BrE czy AmE ?
Gość
Bilberry - eTutor jest w brytyjskim, ale współczesny brytyjski zawiera wiele amerykanizmów - 10 lat temu
Gość - To albo etutor powinien oznaczyć zdania BrE/AmE albo korzystać tylko z lektorów brytyjskich - wtedy nie byłoby problemu. - 10 lat temu

Podobne wątki

Pomoc i wsparcie