Co bardziej polecacie. Etutor czy Busuu ?

3 miesiące temuostatnia aktywność: 2 miesiące temu
Co bardziej polecacie. Tę platformę etutor czy np. busuu. Memrise i duolingo przerabiałem i tak średnio. Chodzi o nauke j, angielskiego.
Michal3000
parseq - Na jakim poziomie jesteś i co chcesz osiągnąć?
Ile czasu (co)dziennie poświęcisz na elektroniczną formę nauki? (realnie!, po miesiącu nauki)
Jaki masz obecnie zasób słów? (możesz zmierzyć tu: http://testyourvocab.com )

To są pytania, na które warto mieć "twarde" odpowiedzi.
- 3 miesiące temu zmieniany: 3 miesiące temu
 

Odpowiedzi: 6

Duolingo przerobiłem całe i zdziwiłem się, że tak szybko to już koniec dostępnego materiału.
Na etutor (który jest moim jedynym nauczycielem) przerobiłem A1, A2 i 84% z B1, spędzając z nim 739h w 340 dni. (Część czasu zeszła mi na komunikacji przez Forum na etutor. :-) )
Według mnie Duolingo to fajna... hulajnoga. Etutor to rower płatny, ale całkiem porządny, profesjonalny i sportowy. Pytania językowe można kierować do wykwalifikowanych nauczycieli albo innych użytkowników. Odpowiedzi są szybkie i dobre jakościowo. Napisane teksty sprawdza na bieżąco automat.
Mocne strony etutora to: nauka słownictwa i materiału gramatycznego rozłożonych przez metodyków nauczania na lekcje tematyczne. Jest ich po 150 sztuk (po 15min) na każdy poziom (A1, A2, B1, ...). Część słówek jest zilustrowana fotografią. Jest biblioteka podcastów. Są ćwiczenia sprawdzająco-utrwalające (tzw. "test") po każdym temacie lekcyjnym. Jednak nie ma większych, przekrojowych testów, wskazujących na potrzebę powtórki konkretnego materiału. Są: trener wymowy i gry językowe, ale niewiele z nich korzystam. Lekcje na A1 i A2 zawierają trochę materiału video.

Jeśli zakładasz regularną i wytrwałą pracę to polecam od razu roczny abonament etutor. Okresowo pojawia się rabat 40% (teraz akurat do 30.06.2019). Wówczas wychodzi ekonomicznie ok. 12-14zł/miesiąc. Za otrzymywaną jakość to niewiele!

Busuu nie używałem. Przeczytalem o nim opinie, m.in.:
https://klaudynamaciag.pl/2013/02/busuu-com-opinia-o-portalu-jezykowym.html
https://pl.trustpilot.com/review/www.busuu.com
i... w zachwyt nie wpadłem.
Nie wierzę w jakość sprawdzania zadań przez innych użytkowników na poziomie wyższym od A2. Zbyt wielu ludzi uczy się angielskiego w stosunku do innych języków, więc o "native users" do tego zadania będzie raczej trudno.
Za część istotnych funkcji na busuu trzeba też zapłacić roczny dostęp premium.
Jakość nagrań audio na etutor jest przynajmniej dobra, przeczytane opinie o busuu są gorsze.
parseq
3 miesiące temuzmieniany: 2 miesiące temu
jerzy_pozoga - hi parseq- popieram ciebie i wszystkich długo uczących sie tutaj na naszym i moim Et. Tu jest wiele ciekawych tematów i jestem wdzieczny nauczycielom z redakcji Et. Ja, mam kłopoty z pamięcią własną i powtarzam sięgając wstecz, powtarzam. Pozdrawiam. - 3 miesiące temu
Najszybciej sie czlowiek uczy poprzez rozmowe z druga osoba ale... problem jest ze znalezieniem nauczyciela, co bedzie nas poprawial i wpajal nam nowe slownictwo.

Najlepiej jest miec partnera czy partnerke co mowi po angielsku.
W taki sposob angielskiego nauczyla sie moja corka ale w dalszym
ciagu uzywa Etutora do powtarzania i nauki nowych slowek i zwrotow.

Probowalem roznych metod. Nie mozna szybko nauczyc sie angielskiego ale z Etutorem mozna go sie nauczyc dobrze aby dogadac sie z ludzmi wszedzie a nawet walczyc o swoje prawa z administracja.

Ja mam bardzo slaba pamiec i bez powtorek na Etutorze, moja nauka angielskiego bylaby bez sensu.
piotr.grela
3 miesiące temuzmieniany: 3 miesiące temu
Z Busuu korzystam 2 lata, na eTutorze jestem krótko. Przeszłam też przez Duolingo i Memrise.

Zamierzam łączyć naukę na Busuu i eTutor.
Obie platformy są po prostu inne. Busuu na pewno gorzej tłumaczy gramatykę (jak wiadomo, opinia subiektywna). Jeżeli chodzi o jakość poprawek na Busuu... Hmm...... To zależy. Ja po 2 latach mam kilku "pewniaków", którzy korygują moje ćwiczenia, ale jeżeli jest się nową osobą i trafiamy na osobę, której system losowo wyśle prośbę o korektę, to bywa różnie... Cóż, tak naprawdę to działa we wszystkie strony. Nie każdy użytkownik języka (jakiegokolwiek) dobrze sobie z nim radzi. Widywałam tam polskie poprawki, które wołały o pomstę do nieba. A także poprawki, które robiły 9-11 letnie dzieci. Tyle w temacie jakości.
Za to lekcje fajnie skonstruowane i można się uczyć całych wyrażeń, co naprawdę dużo daje. Ostatnio wprowadzono tam dużo ulepszeń/poprawek/zaktualizowali lekcje - wszystko na plus.
Wolę apkę na telefon/tablet, niż ich wersję na komputer, która potrafi się czasem wieszać.

Gdybym musiała wybierać, na dzień dzisiejszy wybrałabym eTutor. Lepszy system powtórek. Większy zakres materiału. Po przeliczeniu różnych opcji (w tym akurat jestem dobra :)), wychodzi po prostu taniej.

Używam też aplikacji HelloTalk. Nie za bardzo nadaje się do nauki, ale jest świetna do ćwiczenia umiejętności mówienia i pisania. Nie trzeba też kupować opcji premium, bez tego na spokojnie da się wykorzystać jej podstawowe funkcje.
dhuode
parseq - 1. Jakie poziomy nauki dostępne są na Busuu?
2. Na jakim poziomie nauki używałaś/przerabiałaś Busuu?
- 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu
dhuode - 1. Od A1 do B2. Dodatkowo są tam takie działy, jak angielski w podróży i w biznesie (po kilka lekcji) oraz dział z nagraniami z The New York Times'a oraz artykuły z The Economist (dla języka angielskiego). Wszystkie działy i inne języki obce (jest ich chyba 10) są dostępne w ramach jednego opłaconego konta Premium.
2. Zaczynałam od początku, czyli od A1. Teraz kończę B1. Test poziomujący na eTutor wskazał mi ten sam poziom.
- 2 miesiące temu
parseq - Ja na etutor jadę też od A1 i obecnie kończę B1. Etutor jest moim jedynym nauczycielem. Jestem z nim (codziennie ok. 2h) od 350 dni. (Wcześniej na instaling.pl uczyłem się 10 miesięcy słówek (1500 szt.) przydzielanych przez anglistkę.)
Ciekawym byłoby więc porównanie opanowanego słownictwa.
Można to zmierzyć w kilka minut tu: http://testyourvocab.com
(Mnie wychodzi w tym pomiarze 7000-8000.)
- 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu
dhuode - Wynik imponujący!
Ja też już to sprawdzałam. Około 4000.
Na pewno znaczenie ma czas. 350x2 = około 700 godzin. Mnie tyle samo wychodzi po 2 latach (miewałam przerwy po tydzień lub dwa, chwilowe podłamki, a przy dużym obciążeniu pracą zawodową bywały dni, że uczyłam się około 15 minut dziennie). Teraz jestem po wielu - nazwijmy to - eksperymentach, wiem, co się u mnie sprawdza, a co nie, co jest dla mnie realne, a co nie, jak rozplanować naukę i powtórki, co robić, gdy robi się ciężko, itd.
A jak u Ciebie z komunikacją? Często jest tak, że ludzie bez problemu czytają i rozumieją, ale nie potrafią mówić/mają blokadę. Rozmawiasz z kimś po angielsku, czy zostawiasz to sobie "na później"?
- 2 miesiące temu
parseq - Niestety nie mam z kim rozmawiać po angielsku. Nie chcę/mogę też inwestować czasu w tego typu zobowiązanie. Potrafię się dogadać w zwykłych sprawach (bilety, wynajem, hotel, dojazd). Czasem tłumaczę/poprawiam teksty piosenek na tekstowo.pl .
Przy codziennej rundzie powtórkowej system podaje mi ok. 90% poprawnych trafień.
W powtórkach na etutor nazbierałem do tej pory 4900 elementów. Z tego z diki.pl dodałem sobie 990. Jak przerabiam trudniejsze ćwiczenia gramatyczne na lekcjach etutor, których nie da się bezpośrednio dodać albo trafiam na "uporczywie trudne hasło", to robię to ręcznie ("Dodaj własny element") - takich mam 360 szt.
- 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu
parseq - d.c.: Wiem z innego źródła, że 2x więcej czasu nauki języka (na tydzień) + regularność(!) daje efekt 3.5 do 4x większy. Jestem "leniwy" i chcę się nauczyć szybko. Więc się zaciąłem i noszę tablet wszędzie tam, gdzie może zdarzyć się postój/poczekalnia. Stąd ponad 2h dziennie. To działa, choć nie tak szybko, jak sądziłem 9 miesięcy temu. Polecam! :-)
Filmy są dla mnie jeszcze sporym wyzwaniem. Za dużo słów kluczowych jeszcze mi brakuje (też ze słuchu) a niuanse całkiem uciekają.
- 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu
dhuode - Właśnie czas jest kluczowy (no i oczywiście regularność). Dla mnie barierą jest 1.5 godziny. Oczywiście mogę powtarzać/uczyć się dłużej, ale powyżej tego czasu mózg przestaje mi przyswajać albo robi to w ślimaczym tempie. Nawet, jeżeli dzielę ten czas na mniejsze kawałki, praktycznie nie ma różnicy. Po 1.5h moja nauka jest tak nieefektywna, że po prostu marnuję czas. Więc nie ma opcji, że np. w dzień wolny siądę na 4 godziny i będę nadganiać. Cóż, czasem trzeba się uzbroić w cierpliwość. :) Też wolałabym szybciej. - 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu
parseq - Chyba piotr.grela pisał na tym forum, że najlepsze są porcje do 20 minut. Nie wierzę w istnienie bariery typu 1.5h/dzień. Twój umysł zdecydowanie nie jest gorszy od mojego, czytałem uważnie Twoje dotychczasowe posty. Barierą, hamulcem może być zmęczenie innym wysiłkiem, zakłócanie skupienia. Wydajność różnie się rozkłada w czasie dnia (są sowy i skowronki) a pora, którą akurat można przeznaczyć na naukę, nieoptymalna. Kalejdoskop czynników jest więc bogaty i może trudniejszy w kontroli niż kranik z czasem. - 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu
parseq - d.c.: Sumarycznie przez 120-150 minut dziennie staram się robić różne rzeczy na etutor. Najdłużej wychodzą powtórki (90-140 generowanych systemowo dziennie), ze zdaniami przykładowymi na głos. Potem lekcja, rzadko dwie, czasem tzw. powtórki specjalne z trudnymi elementami. Pracochłonne jest dodawanie własnych elementów, majstrowanie zdań z luką czy ćwiczeń z wyborem.
Jest jeszcze trener wymowy, pisanie ze słuchu, klikanie w jeden z trzech obrazków po haśle audio. (To ostatnie uważam za zbyt łatwe i mocno niekompletne, bo duża część haseł nie posiada obrazka.) No i pisanie na Forum zjada czas. :-)
- 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu
dhuode - Zgadzam się z większością rzeczy, które piszesz. Faktem też jest, że każdy z nas jest inny, ma jakieś swoje uwarunkowania, musi się też zmagać z innymi rzeczami. Zasadniczo wiem, że "lepiej krócej i częściej", ale dla mnie bardziej realne jest wygospodarowanie 2 godzin wieczorem na raz, niż 3x w ciągu dnia po 20 minut. Oczywiście można się bardzo uprzeć (niby trzeba tylko chcieć i wszystko jest możliwe), ale z doświadczenia wiem, że dla mnie "bo ja teraz muszę mieć kolejne pół godziny na powtórki" powodowało, że wciąż coś próbowałam "upychać" w plan dnia, każde nieprzewidziane wydarzenie rozwalało mi wszystko, co planowałam, a stres, jaki się pojawiał, zabierał całą radość z nauki. - 2 miesiące temu
dhuode - Nie sprawdziło się też wkuwanie słówek po 50 szt. dziennie, bo "nawet, jak nie zapamiętam, to w końcu po iluś tam powtórkach zostaną w głowie". Teraz wychodzę z założenia, że lepiej uczyć się te kilka miesięcy dłużej, ale faktycznie mieć z tego radość, a nie kupę stresu, "bo jestem do tyłu w porównaniu z tym, co dla siebie zaplanowałam". Więc owszem, mam plany, założenia i jakieś tam punkty kontrolne, ale pilnuję, żeby nie wpaść w obsesję. - 2 miesiące temu
dhuode - @parseq Mam pytanie. Pisząc, że robisz jedną lub dwie lekcje dziennie, masz na myśli całą jednostkę lekcyjną, która składa się z 3-5 części, czy taką pojedynczą część? - 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu
parseq - Mam na myśli jedną pojedynczą lekcję (część tzw. tematu), za którą etutor daje mi 10 monet.
Zakuwanie po 50 słówek to była kiedyś smutna konieczność. Teraz jest w powtórkach "zaszyty" zaawansowany, naukowo podparty algorytm, który wylicza(!) odstęp kalendarzowy do następnej powtórki (spaced repetition). Zadaniem użytkownika jest samoocena po każdej odpowiedzi i stopniowe dodawanie sobie nowego materiału do powtórek, tak by ilość powtórek dziennych była do "pokonania". W ten sposób nie pojawia się zjawisko zakuwania 50 słówek dziennie, chociaż powtórek jest np. 120 szt. Za to trzeba robić powtórki codziennie. To jest priorytet!
- 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu
parseq - Jeśli możesz siedzieć przy nauce 2h wieczorem, to w trakcie nauki można wpleść inne czynności jako przerywniki typu: mycie zębów, powieszenie prania, czy kanapki na dzieñ następny. - 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu
dhuode - Dzięki parseq ;) - 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu
piotr.grela - Moj jeden znajomy, do przesady oszczedny, zeby nie powiedziec, bardziej doslownie, szkoda mu bylo pare zlotych na abonament Etutora, wpadl na pomysl aby uczyc sie po jednej stronie slownika dziennie.
No i uczyl sie przez dwa lata slownika na pamiec ale nie powtarzal i zapomnial co bylo na poczatku.
- 2 miesiące temu
dhuode - Cóż... Na początku też miałam podobny pomysł, ale to nie z oszczędności, a z chętni posiadania bogatego zasobu słownictwa. Używałam w tym celu Anki (do dziś używam do powtórek), załadowałam gotowy plik z ponad 10000 kart i uczyłam się losowo po kilkadziesiąt, później kilkanaście, a jeszcze później już kilka dziennie. Na szczęście dla mnie dość szybko odkryłam, że uczenie się słówek, które nie są osadzone w kontekście, nie ma żadnego sensu, a kilka odpowiedników jednego słowa to niekoniecznie są synonimy i naprzemienne używanie np. "many people/much people" niekoniecznie pokazuje moją "wiedzę" od dobrej strony. :))) - 2 miesiące temu
parseq - Lekcje na ET z dobranymi porcjami słownictwa to przemyślane dzieło zawodowych metodyków nauczania. Ja temu łańcuchowi lekcji ufam, bardzo rzadko grymaszę na proponowane słownictwo i... jadę po kolei. - 2 miesiące temu
To bussu nie pamiętam dlaczego dorzuciłem. Ale gdy czytam komentarze - wraca pamięć. Decyzja była słuszna. ET. dla mnie to;
- systematycznie poprawnie ułożony materiał
- system powtórek z nagraniem, jest bdb
- współpraca z zespołem kompetentnych nauczyciel, brak mi Pani Oli

Nie przypuszczałem, że tak długo będę z ET. Rozumiem pozostanie z czy przy Repetition, ale wracam do wszystkich poziomów lekcji, jest to dziwne ale prawdziwe, mnie zaskakuje. Trzeba być pokornym
Niestety ET nie ma koncepcji na naukę pisania. Wymaga to odważnych i trudnych prac merytorycznych. Czy szefostwo ET na to stać? Milczenie w tej sprawie nie cieszy i rokuje niezbyt dobrze.
abmmichal
Ciężko porównać busuu i etutora niby te samo założenia "Skuteczna nauka języka" ale drogi do tego celu zupełnie inne. Próbowałem Bussu i tak naprawdę po tygodniu nauki nie czułem dalszego zainteresowania platformą. Na etutorze dobija mi do 30 dni i myślę, że dalej pociągnę w końcu mam ambitny plan od A 1 do B1 do końca roku z certyfikatem :) w mojej opinii etutor ma wyraźnie więcej gramatyki ale chyba i tak trochę za mało jej jest dlatego zdecydowałem się dokupić książki "Grama to nie drama"


PS. nie można zapomnieć o takim atucie jak kurs say it :)
PiotrTomon
parseq - Ok. Jaki masz obecnie zasób słów? (Możesz to zmierzyć!)
Załóżmy, że po B1 powinieneś mieć 6000. Do końca roku jest 25 tygodni.
Teraz wylicz proszę ilość słów do opanowania na tydzień. (Większości z nich nie da się nauczyć metodą karteczek przyklejonych wokół.)
Ja ciągnę 100 słów/tydzień od 11 miesięcy spędzając średnio 120 minut codziennie(!) z etutorem. (Powtórkowo A1, potem A2, Travel English, teraz kończę B1.)
A1+A2+B1 to 450 lekcji / (dni do końca roku) = 2.5 lekcji dziennie. UWAGA: lekcje ze wzrostem poziomu robią się trudniejsze wymagając więcej czasu. Tego wcześniej nie wiedziałem. Wzrost trudnośći lekcji to obserwacja wielu użytkowników. Piszę to, bo chcę by Ci się udało!
- 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu
dhuode - Ja też używam książek Arlety Witt. Najlepsze książki do gramatyki, z jakimi miałam styczność. - 2 miesiące temu
piotr.grela - W nauce angielskiego na poczatku nauki jest euforia, potem przychodzi zrezygnowanie, potem znowu sie bierzemy sie do roboty itd. az dojdziemy do poziomu sredniozawansowanego, ze wydaje nam sie, ze wszystko umiemy i nie widzimy dalszych postepow tak wiec po co sie uczyc, co jest troche zludne. Gdy przejdziemy przez ten etap, to wpadamy w uzaleznienie od codziennej nauki na Etutorze. - 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu
Nie ma idealnego kursu jezykowego ale w Etutorze duza zaleta jest powiazanie tego kursu ze slownikiem Diki. W Etutorze oprocz gramatyki, slowek, paru tysiecy czasownikow frazowych sa tysiace kolokacji (zwiazkow wyrazowych). Kolokacje a nie same wyrazy sa najwazniejsze w jezyku, bo dzieki nim rozumiemy co do nas mowia i sami szybciej mowimy.

Idealne dla uczacego byly by listy slowek i kolokacji wedlug czestotliwosci ich wystepowania w:
- British English
- American English
- Candian English

I takie slowka i zwroty sam uczacy by sobie dodawal.

Najwieksza wada kursu jest wymowa, slowka, zwroty i zdania angielskie przeplatane sa z amerykanska wymowa :-/
Ale nawet jak popatrzycie i porownacie slowniki Oxford i Cambridge zobaczycie roznice w wymowie.

W Londynie nie wiele osob mowi z akcentem amerykanskim, niewiele tez mowi w tradycyjnym RP, najczesciej ludzie w moim wieku mowia modern RP lub Estuary English, ktorej wymowy na prozno szukac w slownikach...
piotr.grela
2 miesiące temuzmieniany: 2 miesiące temu
NY-NY - Do porównywania wymowy Brit i US najlepsze są Cambridge i Longman, bo mają dźwięk do obu wariantów. Mają też dokładniejsze IPA niż np. Oxford, który czasami daje tylko brytyjski zapis. Wordreference z akcentami idzie najdalej. Pewnie nie do wszystkich wyrazów, ale jest opcja wyboru między US, UK RP, UK York, Irish, Scottish, Southern US, Jamaican, AUS. Angielski obejmuje tyle obszarów, że nie da się uczyć wszystkich wariantów. Zwykle jest podział na UK-US, bo są najpopularniejsze, a pomija się wszystkie typu Aussie, South African, Canadian, chociaż też mają swoją specyfikę. Akcent najlepiej kształtuje się w codziennych kontaktach i rozmowach. Niestety tego w samodzielnej nauce raczej nie ma. - 2 miesiące temu zmieniany: 2 miesiące temu

Podobne wątki

Pomoc i wsparcie